Strona:Teofil Lenartowicz - Piosnki wiejskie.djvu/7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I na podziw wszemu światu
Rozproszyły, jak pył kwiatu,
Z ust dziewczyny, jak świt rany,
W głuchem polu zaśpiewanéj, —
Jak obiega, jakiem prawem,
Czy jak ptasze po nad stawem,
Czy jak obłok nad doliną,
Czy jak głosy, co gdzieś giną?
Niewiadomo, — dosyć na tem,
Że obiega całym światem,
Dzisiaj ledwo brzękła w polu,
Jutro już ci na Podolu,
Obleciawszy całym krajem,
Już się wdzięczy nad Dunajem,
W Mazowieckim klaszcze lesie,
Po Karpackich górach pnie się,
Nie uważa hoża na nic,
Dla niéj jednéj nie ma granic,
Ni świadectwa zkąd się bierze,
Progu przed nią nie ustrzeże,
Co najdalszéj dojdzie braci,
I rogatki nie opłaci.
Wiejska śpiewka, dziewcząt sprawa,
To ich szczęście i zabawa,