Strona:Teofil Lenartowicz - Piosnki wiejskie.djvu/6

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Przynoszę wam pieśni stare,
Ale takie rzeskie, jare,
Że słuchając, jak we wiośnie
Dusza gdyby ziele rośnie,
I świat jéj się w oczach złoci,
Aż się cała rozochoci.
Serce żywo zakołata,
I duch, jakby ptaszek lata,
I człek mówi sam do siebie:
Jeszczeć Pan Bóg jest na niebie!

Na tę ranę, co krwią spływa,
Pieśń się leje jak oliwa,
Świeża, jak ta ziemia z rana,
We łzach rosy wykąpana,
Idzie z serca, jakby z raju
Na wędrowkę po swym kraju,
Dziewczę poda je dziewczęciu,
Pacholątko; pacholęciu.

Ledwie wyszła na świat biały,
Jużci znana o trzy mile,
Jutro zrobi drugie tyle.
Czy ją ciche wiatry zwiały,