Strona:Teofil Lenartowicz - Piosnki wiejskie.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Tak w dziewczęce długie noce,
Piosnka z gwiazdą się migoce,
I porówno im rozdziela,
To żałość, to wesela, —
Z szczęśliwymi tańczy, śpiewa,
Ze smutnymi się spodziewa,
A umarłym w głuchą ciszę
Rządek złotych liter pisze.

W wieczór smutna, rzewna z rana,
Rzecby można, skowrończana,
Bo się śpiewa w letniéj ciszy,
A skowronek towarzyszy.
Do innego kędyś świata
Ze skowronkiem dusza wzlata,
I tak byłoby bez końca,
Aleć pieśń się trzyma słońca,
I gdy zniknie słonko boże,
To i piosnka żyć nie może.
Na pagórkach, na wód fali,
Jeszcze chwilkę się pożali,
Wreszcie rosą na smug spada,
I kraj milczy — a wciąż gada.