Strona:Teofil Lenartowicz - Piosnki wiejskie.djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Było dwoje, i już niema —
Tyle szczęścia, że we dwoje
Że nikt po nich nie zaboli,
Pożałują się ich doli
Chyba tylko ciche zdroje.

Na mogile konik siwy,
Konik siwy, białogrzywy,
Puka, szuka pana swego,
Grzebie nóżką, żałuje go,
Na mogile panna szlocha,
Nie ma tego, kogo kocha,
Wykopali skrytkę błogą,
Nie szeroką a podłużną,
Mój koniku nie grzeb nogą,
A ty panno nie płacz próżno.

I tak w kolej aż do zorzy,
Pokąd oczu sen nie zmorzy,
Wciąż się kręci nuta słodka,
Jak to kółko kołowrotka.
Wreszcie gdy już skończy swoje,
Gdy nie jedno przeinaczy
Kiedy łez wytrysną zdroje.
Niknie w głębi serc słuchaczy.