Strona:Teofil Lenartowicz - Piosnki wiejskie.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Smutku wiele, bardzo wiele,
I łez dużo, bardzo dużo,
I pobledzi wszystkie lica,
Aż się wyda tajemnica. —
A gdy całą rzecz dopowie,
Włosy wzniosą się na głowie.
I tak będzie orszak cały,
Jakby w tańcu skamieniały.
Serce skrzepnie w każdéj druchnie,
I śmiech zgłuchnie, skrzypka zgłuchnie.
Potargane złote szaty,
Rozerwane ślubne kwiaty.
I jak gdyby wśród smętarza,
I jak gdyby nie wesele
Wciąż fujarka swe powtarza,
Smutku wiele, bardzo wiele. —

To znów jak po dziecka zgonie,
Dzieciobójcze matki dłonie,
I koszula krwawa na niéj
Zapalają się w otchłani.
To jak w gaju, gdzieś niewiada,
Kto nieszczęście kiedy wstrzyma,
Wiatr poszumiał, drzewo pada,