Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/41

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 33 —

Po łzach za grzechy, słowach podzięki,
Kamień pod głowę, o! jakże miękki!
Po co mi złota, gdy cichą nocą
Miesiąc a gwiazdy piękniéj się złocą.
Po co te z drzewa robione dziwy,
Kiedy piękniejszy skowronek żywy;
Jeleń mosiężny ucieszy oczy,
Jeśli piękniejszy niechże wyskoczy.
Boże łaskawy!

I daléj prawi:
Owo rycerze gdyście łaskawi,
Tedy mi chatę uproście oną,
Która pod olchą stoi zieloną,
Opustoszałą chatę strażnika;
Nikt jéj nie strzeże, nikt nie zamyka,
A dobra, cicha, w leśnéj ustroni,
Człowiek się prześpi i zwierz się schroni
Od wielkiéj biedy. —

Po odpowiedzi
Król w złotém krześle w zamysłach siedzi,