Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 32 —

A kiedy przytem służba przydana
W zbroje zakuta, w pióra ubrana,
Jacyś paziowie z bronią przy pasie,
Z pióry strusiemi, w drogim atłasie,
Drabów a strzelców przed nim się zbierze;
Święty szatańskie poznał więcierze.
Spojrzał, odmówił rzecz przeciw czarom,
I owym ludziom, jak zwodnym marom,
Taką odpowiedź odnieść poleci:
— Bogactwo świata krótko się świeci,
I dłużéj biedy niźli wystawy;
Niechże z piór złotych szczycą się pawy
Świetne rozwodząc pióra po kwiatach,
Cnota nie w szatach ani w komnatach.
Mam ci ja wszystko co mi potrzeba:
Sakwę na suche okrawki chleba,
Krupkę drewnianą z lipy wybraną,
Na całe życie jedno okrycie;
Na kroplę wody tykwę pękatą,
Lada gdzie prześpię zima czy lato.
Czasem jak drzewo szron mnie opruszy,
Nic to nie szkodzi zbawieniu duszy.