Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/38

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 30 —

Święty Franciszek, wezwawszy Boga
Do królewskiego zbliżał się proga;
Wreszcie w wysokiéj z modrzewia sali,
Otoczon pany w srebrze, we stali,
Król wynędzniały, z bojaźni drżący,
Zwrócił na starca wzrok błagający.
Gdy stanął przed nim pobielon wiekiem,
Nie jak przed królem, lecz przed człowiekiem
Który ostatnią czuję godzinę,
I wielką bojaźń za wielką winę;
Spojrzał błagalnie na sługę Pana,
Poczem mu jęły giąć się kolana,
Aż podtrzymany lekko pod pachy
Przez męży jasnych od srebrnéj blachy,
— Zdrowia! zawoła, powróć mi zdrowie!
Ale Franciszek Święty odpowie:
— Iżalim Bogiem? o Miłościwy!
Weź życie Boże a będziesz żywy.
Biedny zakonnik, cóż Ci dać mogę?
Miłość serdeczną, ludzką przestrogę,
Jeźli żyć poczniesz prawie a godnie
Bóg ci przebaczy rozliczne zbrodnie.