Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 17 —

One to hełmy, one pancerze
Które rycerstwo na siebie bierze;
Pazie królewscy, wzdłuż, przez pokoje
Trzymali w dzbanach słodkie napoje,
A przy królowéj sto panien w rzędzie,
Sto panien w rzędzie, bogactwo wszędzie;
Lecz co najbardziéj do dziwu wzrusza,
To na jéj czole brylant jak grusza. —
...............
Ale się Święty nie dziwi wcale,
Co mu tam perły, co mu korale;
Koral na głębi wielkiego morza,
Bardzo to piękna roślina Boża,
Jeszcze piękniejsza róża o zmroku,
Jeszcze piękniejszy blask w żywém oku.
Ale i koral rozkruszy burza,
Zwiędnie w jesieni sadowa róża;
I ludzkie oko, mało, pomału,
Straci przedziwny urok zapału.
Nic tu trwałego na naszym świecie,
Szybko przemija lato po lecie,