Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/24

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 16 —

Czemu całujesz sukni méj rogi?
Ja tak ubogi, jak ty ubogi. —
Widzisz, ot bosy, na nogach żyły,
I ręce w pracy się narobiły,
Zżółkła mi skóra przyschła do kości,
A żyję z pracy i z Opatrzności,
I z łaski nieba, z prawdy i cudu,
Tak jako i ty, biedny mój ludu! —

Kiedy tak mówi, aż ci pachole
Czepiając rączki po starca pole,
Jąkliwym głosem woła od ziemi:
— Święty Franciszku, błogosław-że mi!
Zatem staruszek powstrzyma kroki,
I na ten błękit wejrzy wysoki,
Tak przeniebieski, że jeszcze nieco
A już anioły w niebie zaświecą;
Potem na stronę, na tę, na owę,
Rozdziela znaki na każdą głowę.
Dopieroż w zamku widziéć co było,
Jak się to wszystko od złota lśniło;