Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 15 —

A tak król szczęsny, ot idzie — rzecze,
I srebrną zbroję na się nawlecze,
I z swą królową konno i dworno,
Jedzie przed ową postać pokorną.
A w bramach ludu jak nabił wszędy
Gromada tylko czeka, którędy.....
Dzieci z kwiatami w białych sukienkach
Z wielkanocnemi palmami w rękach,
W powietrzu nuta brzmi nieustanna:
— Temu co z Bogiem idzie, hosanna! —

Bardzo królowi to nie do smaku
Lecz nie okazał żadnego znaku,
Owszem, ujrzawszy Świętego w bramie,
Jednego z giermków uderzy w ramie,
I odda konia, sam pójdzie pieszo:
A dobrzy ludzie bardzo się cieszą. —

— Kochany ludu, Bóg Święty z Tobą,
Cóż się tak moją cieszysz osobą?
Czym cię jak Józef obdarzył zbożem?
Czym cię jak Mojżesz prowadził morzem?