Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/21

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 13 —

Idą posłowie z cudzego kraju,
I niosą dary podług zwyczaju.
Jednemu sokół o szarém piórze,
Siedzi na dłoni w srebrnym kapturze.
Drugi prowadzi konia w ubraniu,
We strusich piórach, w jedwabném tkaniu;
Trzeci tarcz niesie jak obraz złoty,
A świat nie widział takiéj roboty.

Stają, czekają aż król zawoła,
A król się chmurzy u końca stoła;
Ale posłowie czekać nie mogą,
Każda godzina kosztuje drogo.
Przyszli kłaniając papier oddają,
Papier oddają, swego czekają;
A w tym papierze stały te słowa:
„Królu mój bracie, niech Cię Bóg chowa.
„Otoć posyłam konia w ubraniu,
„We strusich piórach, we złotem tkaniu,
„A tarcz szeroką jak obraz złoty,
„A świat nie widział takiéj roboty.