Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 11—

I rzecze: — „Dobrze, co żąda sprawię
Niech tylko trzódkę pobłogosławię,
Boża to sprawa....

Poranne słońce
Poczęło wschodzić nad mgły stojące,
Kiedy mieszkańcy owi pustynni,
W pracy wytrwali, w sercu niewinni,
Istne chłopiątka, z téj, z owéj strony,
Na dzień ruszyli na smug zielony.
Ano tak Święty krzyż ręką kryśli,
Chwilkę się za nich pomodli w myśli;
A wziąwszy w rękę laskę wysoką,
Z gałką toczoną jak gdyby oko,
W którą nabity gwóźdź krzywy duży,
Do suchéj tykwy na wodę służy;
Bogu oddając trzodę ubogą,
Ruszył ku światu skalistą drogą.


∗                    ∗