Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 9 —

Pan to wspaniały, gdyby na chatki
Nie wkładał takie ciężkie podatki.
Gdyby..... toć z resztą i dobre książe;
Więc Święty sobie sypełek wiąże,
Nie przytakuje, nie podpowiada,
Nim się Anioła swego zabada.
Wreszcie westchnąwszy, twarz wypogodzi:
— Droga daleka, panowie młodzi,
Więc się posiłek przyda jak na to: —
I na szerokim głazie przed chatą
Kładzie po gruszce, po podpłomyku,
I miarkę wody i jabłeczniku.
A gdzie się ruszy, łaniątko za nim
Wielce go cieszy swojém bieganiem,
Na pracę idzie czy na spoczynek,
Jakby przy matce malutki synek. —
Kiedy przed jadłem, jako przystało,
Święty modlitwę odprawił małą,
I ręką Boże przeżegnał dary,
Aż tu się stała rzecz nie do wiary.
W śnieżnych odzieniach, w modrych przepaskach,
Z kądciś się wzięli młodzieńcy w blaskach;