Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 2 —

Na gałęzistych dębach wybrzeży,
Niech się przyciszy, niech się uśmierzy,
Niech się nie waży swemi szczebioty,
Przerywać mojéj powieści złotéj
O świętym człeku, w którego szatę
Kryły się wasze ojce skrzydlate.
Pieśń moja będzie krótka, króciutka,
A nim do brzegu dopłynie łódka,
Nad którym wierzba zielona płacze
Już ją zapomną moi słuchacze.


∗                    ∗

Dawno już temu, czas pędzi skoro,
Jak to niebieskie widać jezioro
I nad jeziorem, śród dębów cieni
Klasztorek cichy z białych kamieni,
Święty Franciszek na eremicie
Od dziecka ciche prowadził życie.
Na smutne czasy Boża prawica
Zwykle płonącą świecę rozświéca,