Strona:Teodor Jeske-Choiński - Poznaj Żyda!.djvu/217

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


stroszył się, żachnął się — on, oświecony, bezprzesądny, bezwyznaniowy i stawał się pospolitym Ży dem, dzieckiem chederu: nie tykaj moich świętości goju; mnie wszystko wolno, tobie nic!...
Szczególne zestawienie bezwyznaniowości i żydowszczyzny... Prawie każdy oświecony Żyd, oderwawszy się od ghetta i chederu, staje się bezwyznaniowcem, zawisa w powietrzu między mozaizmem a chrystyanizmem, między kulturą żydowską a chrześcijańską, a mimo to zdobywa się nie wielu z tych świeżych „filozofów“ na odwagę stanowczego zerwania z tradycyami swojej krwi. Nawet Baruch Spinoza nie przestał być w duszy swojej Żydem. Tak potężną jest tradycya długiego szeregu pokoleń.
Swoje tradycye szanuje nawet najoświeceńszy, Żyd, co mu się chwali, ale cudze obłoci z wielką przyjemnością, ilekroć się do tego sposobność nadarzy, na co się oczywiście żaden naród zgodzić nie może.
Sposobności do obniżania i poniżania naszych „przesądów“ byto dużo w ostatnim okresie czterdziestoletnim naszego rozwoju. Pod płaszczykiem „nie~ zawisłej“ wiedzy atakowano nasamprzód religię, rozumie się chrześcijańską...
Polacy robili to oględnie, zadawalając się biernym indyferentyzmem religijnym, gazeciarze zaś żydowscy bez ceremonii.
Skutkiem tej roboty był frazes: przyznawanie się do uczuć religijnych jest u człowieka oświeco-