Strona:Teodor Jeske-Choiński - Poznaj Żyda!.djvu/216

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tradycyom, a nietylko obcymi, lecz wprost wroglm1. Jakże mieli kochać przeszłość aryjską, która ich poniewierała, która przypinała do ich sukien żółte i czerwone laty?
Więc rzucili się skwapliwie w objęcia postępu pozytywistycznego, stali się wszyscy żarliwymi postępowcami.
Żydzi postępowcami? Któż nie wzruszy ramionami? Najkonserwatywniejszy, najwsteczniejszy naród na świecie, zastygły, stężały w swojem „wybraństwie,“ postępowcem? Jego rzekomy postęp jest wszędzie tylką vendettą i geszeftem. Vendettą, bo usiłuje zburzyć „domy gojów“, w których doznał tyle poniewierki; geszeftem, bo gdzie się coś wali, rozpada, można dobrze zarobić. Im więcej wiorów głupi goje rozrzucą dokoła siebie, tem więcej ich mądry Żyd nazbiera łapczywie, czy to będzie gotówka, czy jakieś przywileje.
Skrzętnie pomagali Żydzi naszemu pozytywizmowi. Czego on, Polak, mimo swoją postępowość znieważyć nie śmiał, katolicyzmu i patryotyzmu, to oświecony Żyd swoim dwuznacznym uśmiechem, swoim cynicznym dowcipem wydrwiwał, odzierał z błękitnego płaszcza uroku, jako „przesąd“, „zabobon“, „stęchliznę wsteczniczą“. Jako dziennikarz postępowy opluwał polskiego księdza, polskiego szlachcica, polskiego mieszczanina i chłopa, szydził z „zabobonów“ chrześcijańskich, ale niech się tylko jakiś „akum“ ośmielił dotknąć palcem mozaizmu, a choć by tylko rabinatu, zmarszczył natychmiast brwi, na-