Strona:Tadeusz Jaroszyński - Oko za oko.djvu/94

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ludzie, których dla interesu sprowadza z sobą już nie zwykły przypadek, ale zwykły inserat kurjerkowy, usiłują przeniknąć się wzajemnie do dna duszy i z drobnych, powierzchownych postrzeżeń odgadnąć: „Z kim się ma właściwie przyjemność?“
Tak się mianowicie rzeczy miały w obecnym wypadku. Mroczek podał był do pism ogłoszenie: „Kandydat nauk fizyczno-matematycznych uniwersytetu Warszawskiego, doktór filozofji uniwersytetu w Heidelbergu, a ostatnio w Paryżu słuchacz nauk moralnych i politycznych, przyjmie na czas pewien kondycję w domu zamożnym.“ Adres i t. d.
Nazajutrz w kawalerskiem jego mieszkaniu na czwartaku zjawił się nieco zasapany pan Hjacynt Szeliga i oświadczył: że przychodzi z upoważnienia siostry swojej, dziedziczki Nieznania, która właśnie poszukuje dla syna nauczyciela z wyższemi kwalifikacjami; że on Hjacynt Szeliga, jako brat i, w pewnej mierze, administrator majątków wdowy, umocowany jest do zawarcia umowy w formie stanowczej, że pełnomocnictwa jego są jaknajdalej idące; że wobec tego warunki, jakie wspólnie zdecydują, strony obie obowiązywać będą ostatecznie.
Mroczek „przenika“ reflektanta właściwą sobie metodą, którą by nazwać można było — literacką. Przywoławszy do pomocy wszystkie