Strona:Tadeusz Jaroszyński - Oko za oko.djvu/43

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


jesteś moim przyjacielem najlepszym, ty, który jesteś człowiekiem dobrym, mądrym i subtelnym, pojmiesz i uwzględnisz, jako zjawisko najbanalniejsze, najpospolitsze pod słońcem, a mianowicie: tańcząc z Karolem, przekonałam, się i uświadomiłam to sobie najkategoryczniej, że ciebie kocham jak brata, jak przyjaciela, że tem samem małżeństwo między nami byłoby niezgodne z prawami przyrodzonemi i innemi. Karol, zbliżając się do mnie, zapalił w sercu mojem cudną, wspaniałą lampę, która rozświetliła mi duszę, żem jasno ujrzała właściwe swe drogi“.
Nie powiedziała mu jednak tego ani wtedy, ani później w ciągu kilku następnych miesięcy, ani zwłaszcza w owej chwili, kiedy wybierał się w podróż pełną przygód i niebezpieczeństw — kiedy go wysyłano na drugi koniec świata.
I to było błędem nie do darowania.
Teraz, kiedy cudna lampa w sercu rozgorzała w straszliwy, ogarniający duszę potęgą nieposkromioną, pożar, kiedy ogromne jego płomienie z szaloną bezwzględnością niszczącego żywiołu strawiły doszczętnie wątłą konstrukcyę względów rodzinnych, towarzyskich, przyjacielskich, kiedy pękły ostateczne pęta więzów konwencjonalnych i wszelkiego przymusu zewnętrznego, dalsze okłamywanie zacnego człowieka byłoby zbrodnią.
To jest tylko nad wyraz przykre, że musi