Strona:Tadeusz Jaroszyński - Oko za oko.djvu/174

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


i uznania dla pewnych pięknych odruchów duszy, które mianowicie nazywani cnotą.
— Względną?
— Hm, wszystko jest względne. Życie uczy tego na każdym kroku. Przyznam się, że karjerę rozpoczęłem jako impresarjo własnej żony. Oh, upewniam pana, że odtąd małżeństwo moje stało się rzeczą arcywzględną. Gwiazdy mają swoje prawa i przywileje, jako też ci, którzy osobami swemi blasku im przydają. Niech pan pomyśli: nierzadko członkowie rodzin panujących, często najwybitniejsi mężowie stanu w danym kraju, ministrowie, generalicja, admiralicja... a zawsze ludzie przedewszystkiem bogaci i wpływowi. Na razie odczuwałem porywy buntu, gwałtownych protestów, wściekłości, zazdrości piekielnej... Trzeba jednak było wybierać stanowczo między rolą męża lub impresarja. Wybrałem tę drugą i nie żałuję.
— Powinszować.
— Można się przyzwyczaić... Do wszystkiego można się przyzwyczaić... tylko początki są trudne.
— Och, to są sprawy osobiste.
— Mówię jednak o nich z pewną dumą. Tą drogą tylko zdobywa się doświadczenie życiowe, a za niem ową wielką filozoficzną wyrozumiałość. Potem chodzi już tylko o wyrobienie w sobie cnoty specjalnej. Sir Walter Savage