Strona:Tadeusz Jaroszyński - Oko za oko.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


torsku, ale jako znawca rzeczywisty, piękny głos umiał ocenić.
— Per dio: pierwszorzędny materjał operowy.
— Ulituj się, serdeczna osobo, jęczał dziad kaleka od urodzenia, dotknięty nieuleczalną ślepotą...
Doktor, poza zajęciem się karjerą owej tancerki, zajmował się równie poważnie okulistyką, było to nawet jego specjalnością oficjalną, dającą mu wybitne stanowisko społeczne, sławę, zaszczyty i fundusze do zajmowania się karjerą śpiewaczą tancerki odpowiednie a konieczne. Jako okulista tedy, wywnioskował konsekwentnie, że dziad dotknięty kalectwem oczu, niewątpliwie należeć musiał do niezliczonych jego pacjentów. Zresztą wydało mu się, jakoby głos ten był znajomy i że mu przypomina pewien dość znamienny moment w jego karjerze lekarskiej. Jeżeli wówczas nie zwrócił uwagi na przedziwne wartości artystyczne niezwykłego barytonu, to tylko dlatego jedynie, że było to przed zajęciem się karjerą tancerki, więc ucho pod tym względem miał znacznie mniej wyczulone. W każdym razie, ażeby nie pozostawać w niepewności, jako człowiek szybkiej decyzji, skręcił na pięcie i stanął przed żebrakiem.
Nie było wątpliwości.
Tak, to ten sam biedak, któremu przed laty,