Strona:Tadeusz Dołęga-Mostowicz - Znachor 02.djvu/107

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Jak odpowiedział oskarżony na upomnienia pana doktora?
— Zlekceważył je całkowicie.
— Czy widział pan narzędzia chirurgiczne, których używał znachor do operacyj?
— Widziałem, lecz nie były to narzędzia chirurgiczne. Widziałem zwykłe ślusarskie młotki, dłuta, obcęgi i t. p. Oraz zwykły nóż kuchenny i piłkę ogrodniczą.
— W jakim stanie znajdowały się te narzędzia.
— Na niektórych bła rdza. Na jednym dłutku zauważyłem starą, zakrzepłą krew. Wszystkie czuć było naftą czy też benzyną, której używał oskarżony widocznie jako środka dezynfekcyjnego.
— Czy nafta lub benzyna mają wartość jako środek odkażający?
— Tak, ale w nieznacznym stopniu.
— Czy w okolicy Radoliszek praktykuje wielu znachorów?
— W bliższej, kilkunastu. W całym powiecie jest ich chyba kilkudziesięciu. To istna plaga.
— Czym pan doktór to tłumaczy?
— Ciemnotą ludności.
— Czy śmiertelność wśród niej jest duża?
— Bardzo duża.
— Czy bywał pan doktór wzywany do wypadków, gdzie śmierć następowała wskutek zabiegów znachorskich?

Tadeusz Dołęga-Mostowicz - Znachor page107.jpg
Antoni Kosiba odmawia szczegółowych zeznań.