Strona:Tadeusz Dołęga-Mostowicz - Znachor 02.djvu/106

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


ne pytania prokuratora musiał odpowiedzieć wyjaśnieniami, silnie obciążającymi oskarżonego. Kosiba przyznał się do kradzieży walizki z narzędziami, walizki tej nie zwrócił, ukrył ją I przetrzymał kilka tygodni, oddał zaś wobec groźby rewizji, która i tak doprowadziłaby do odnalezienia skradzionego przedmiotu.
Z kolei wystąpił z pytaniami obrońca:
— Czy świadek, jako komendant posterunku w Radoliszkach, otrzymywał jakieś zażalenia od ludności na Kosibę?
— Nie, żadnych.
— Czy przed wypadkiem przywłaszczenia narzędzi, uważałby pan za możliwe wystawienie mu świadectwa moralności?
— Oczywiście. To był bardzo porządny człowiek.
— Dlaczego pan nie aresztował Kosiby po ujawnieniu kradzieży?
— Bo nie zachodziła, moim zdaniem, obawa ucieczki. Wystarczało zobowiązanie się Kosiby do niewydalania się.
— Czy świadek wiedział, że Kosiba przybył do waszej okolicy względnie niedawno i że od wielu lat bardzo często zmieniał miejsce zamieszkania?
— Wiedziałem.
— I pomimo to, ufał mu pan, że nie naruszy zobowiązania?
— Tak. Zresztą nie omyliłem się, bo przecie nie uciekł.
— Dziękuję. Więcej pytań nie mam.
Następnym świadkiem był dr Pawlicki. Początkowo oświadczył z niechęcią, że nic dodać nie może do swoich poprzednich zeznań, jednak pod naciskiem prokuratora zaczął odpowiadać:
— Byłem trzykrotnie w izbie, gdzie mieszkał oskarżony.
— W jakim celu?
— Najpierw, by go ostrzec przed uprawianiem bezprawnej praktyki lekarskiej, później, wezwany do wypadku i wreszcie, celem odszukania skradzionych narzędzi chirurgicznych.
— Jakie warunki higieniczne zastał pan w tej izbie?
— Wręcz opłakane. Ubranie oskarżonego było wysmolone, ręce bardzo brudne. Pułap w wielu miejscach pokryty był pajęczynami. Zauważyłem, że garnki, w których gotowano zioła, porośnięte były tłustym brudem. Prawdopodobnie służyły również do gotowania strawy i robiły wrażenie nigdy nie mytych. Podłoga była zawalona śmieciami i różnymi rupieciami. Zaduch panował taki, że trudno było oddychać.
— Gdzie Kosiba przeprowadzał operacje?
— Właśnie w tej izbie.
— Czy w takich warunkach przy poważniejszych zabiegach może pacjentowi grozić zakażenie?
— Oczywiście, i to nie tylko w poważniejszych. Przy każdej najdrobniejszej rance, jeżeli dostanie się do niej brud, lub kurz, czy coś podobnego, możliwe jest zakażenie lub tężec.