Strona:Tłómaczenia t. I i II (Odyniec).djvu/446

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Hasa, leci w chmurach pyłu:
Patrzaj, patrzaj! w jednéj chwili,
Strzelce z przodu, strzelce z tyłu,
W koło źwierza oskoczyli.
Koń pod jednym na kieł chwyta,
Jeździec zleciał pod kopyta.

— „Mniejsza! krzyknął pan rozżarty,
Bierz go djabeł! niech się wali!
Na tu! na tu! heżha charty!
Na przód, na przód! daléj, daléj!“ —
Hasa, leci rumak żwawy,
Obok rycerz Lewy, Prawy.

Źwierz na zbożne pędzi łany,
Złotym pływające kłosem.
Patrz: wieśniak łzami zalany,
Błagającym woła głosem:
„Panie! miéj litość! przez Nieba!
Nie wytłaczaj biednym chleba!“ —

Skoczył Prawy i ostrzega:
— „Wróć się, wróć się, mężu młody!“ —
Lecz Lewy umysł podżega
Do zabawy z cudzéj szkody.
Pan pogardził radą zdrową,
Za Lewego szedł namową.

„Co? — krzyknął gniewem rozżarty,
Śmiesz mię spędzać z twego pola?…