Strona:Tłómaczenia t. I i II (Odyniec).djvu/447

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.

    Precz ztąd! lub wnet spuszczę charty.
    Towarzysze! za mną! hola!
    Daléj za mną!“ — Tak pan wrzasnął,
    I z harapa na wiatr klasnął.

    „Na tu! na tu! heco! heco!“
    Warczą rogi, brzęczą bronie;
    Przez płot sadzą, w ogród lecą,
    Pan i strzelce, psy i konie:
    Trąbią, lecą przez zasiewy,
    Obok rycerz Prawy, Lewy.

    Przed blizkiemi jeleń sfory
    Lekką stopą wiatr wyściga;
    Z dolin w doły, z gór na góry —
    Tuż zziajana psiarnia ściga.
    Źwierz chcąc chytrze ujść od szkody,
    Wpadł i skrył się między trzody.

    Lecz przez góry, lecz przez bory,
    Lecz przez łąki i przez błonie,
    W zdradzające zwierza tory,
    Lecą strzelce, psy i konie. —
    Pasterz padłszy na kolana,
    Tak ze łzami błaga pana:

    Panie! cofnij twoje łowy,
    Użal się mojéj biedoty!
    Nie jednéj tu krówka wdowy,
    Nie jednéj jagnie sieroty;