Strona:Tłómaczenia t. I i II (Odyniec).djvu/142

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— „Jestem podróżny.“ — „Czego ci potrzeba?“ —
— „Snu, przewodnika, ogrzania i chleba.“ —
— „Jestżeś przyjaciel Rodryka?“ — „Bynajmniéj!“ —
— „Wrogiem się nie śmiesz nazywać przynajmniéj?“ —
— „Śmiem! wrogiem jego i wszystkich Alpinów,
„Co mu do sprośnych pomagają czynów.“ —
— „Śmiałyś! — lecz chociaż myśliwskim zwyczajem,
„Szlachetnym zwierzom wzgląd pewny przyznajem,
„Choć czas i miejsce dać musim zdobyczy,
„Nim puścim strzałę, lub charta ze smyczy:
„Któż kiedy jakich strzegł praw i przepisów,
„Gdzie i jak łowić i zabijać lisów,
„Lub karać zdrajców, co chytrym przebiegiem?…
„Lecz nie! to kłamstwo! — ty nie jesteś szpiegiem!“ —
— „Nie na mój honor! i niech mi tu stanie
„Sam Rodryk, z dwoma najlepszymi w klanie:
„Niech spocznę chwilę — a miecz mój ochoczy
„Ostrzem im potwarz wyrzuci na oczy.“ —
— „Jeśli w ciemności dobrze widzieć mogę,
„Masz pas rycerski, i złotą ostrogę?“[1]
— „Tak! i z tych znaków znaj moję powinność:
„Poskramiać przemoc, i wspierać niewinność.“ —
— „Dość na tém! — siadaj, i dziel w dobréj wierze,
„Żołnierską pościel, żołnierską wieczerzę.“ —

XXXI.

Rzucił na ogień więź suchéj jedliny,
I dobył z torby wędzonéj zwierzyny.

  1. Godło rycerstwa.