Strona:Tłómaczenia t. I i II (Odyniec).djvu/103

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


XXIII.
Pieśń.

„Na mchu pod drzewem moje dziś łoże,
Na twardéj tarczy skroń chyba złożę,
Do snu wojenni zanócą stróże,
Ach! nie przy tobie, Maryjo!

A jutro może głębiéj uśpiony,
Łożem mi będzie pled mój skrwawiony,
Pieśniami żal twój nieutulony,
Na moim grobie, Maryjo!“

„Nie śmiem, nie mogę, wspomnieć się boję
Na miłość twoję, na boleść twoję,
Na szczęście, cośmy dzisiaj oboje
Roili z rana, Maryjo!

Bo nie w czas dla mnie żałość i trwoga,
Gdy klan Alpina idzie na wroga,
Jak stal być musi ręka i noga,
I pierś Normana, Maryjo!“

„Przyjdzie kres kiedyś łzom i rozstaniu!
Bo czy to legnę w krwawém spotkaniu:
Duch mój natenczas wnet po skonaniu,
Do ciebie wróci, Maryjo!

Lub gdy jak wróżę, sam wrócę może,
Gdy mi weselne uścielesz łoże,
O! jak nam słodko do snu na dworze
Słowik zanóci, Maryjo!“