Strona:Tłómaczenia t. I i II (Odyniec).djvu/031

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Nie taką postać, nie takie miał lice,
By się go długo lękały dziewice.

XXI.

Na wzniosłe czoło i na twarz namiętną,
Wiek męzki włożył rozmyślania piętno,
Nie starł z nich jednak swobodnéj szczerości,
Ani zapału i ognia młodości.
W rysach tchnie trefność i wesołość pusta,
Dumę zdradzają śmiejące się usta,
I widać z oka, co błyska i gore,
Serce do gniewu i miłości skore.
Wzrost kształtny, w miarach zarówno stosownych
Do zręcznych igrzysk i trudów gwałtownych.
I chociaż strzelcem jest tylko z ubioru,
Choć nie ma broni, prócz strzelca klajmoru[1]:
Wyniosłość oczu i wzrok ich płomienny,
Tak znaczą męztwo i zapał wojenny,
Że rzekłbyś w mitrze lub zbroi rycerza,
Na polu bitew być wodzem zamierza.
Krótko swe dzienne wspomniawszy przygody,
Mówił o braku gościnnéj gospody.
W łagodnym głosie i mowie dobornéj
Tchnął wdzięk i gładkość zalotności dwornéj,
Lecz z tonu, z giestów — choć to chciał pokrywać,
Znać, że nie prosić zwykł — lecz rozkazywać.

  1. Szeroki pałasz, używany przez góralów szkockich w bitwach i na łowach.