Strona:Tłómaczenia t. III i IV (Odyniec).djvu/523

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Żołnierz (wpadając zadyszany).

Dziewica! — Wodzu! ratuj się! Dziewica!

Talbot (przebija go).

Ha! nikczemniku! masz za twą przestrogę!

(wstrząsając mieczem do góry)

I Śmierć każdemu, co roznosi trwogę!

(Odchodzi).
SCENA IV.
Teatr wystawia rozległy widok; widać obóz angielski w płomieniach. — Głos trąb — ucieczka i pogoń.
Montgomery (wbiega z przestrachem).

Gdzież się udam? nieszczęsny! jak ujdę pogoni?
Tu wódz zapamiętały, z krwawym mieczem w dłoni,
Grozi swoim, i gwałtem zwraca na miecz wroga
Tam Ona! Niepożyta, jak mór i pożoga,
Szerzy śmierć! — O! ja nędzny! o! na cóż mi było
Iść za burzliwe morze! — Serce mię łudziło
Nadzieją łatwéj sławy na francuzkiéj wojnie.
A teraz! — O! czemużem nie został spokojnie
W domu moim rodzinnym! gdzie mię matka tkliwa
Płacząc zatrzymać chciała: gdzie mię próżno wzywa
Marya moja!…

Joanna (ukazuje się w oddaleniu).

Przebóg! to ona! — Z płomieni,