Strona:Tłómaczenia t. III i IV (Odyniec).djvu/522

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Żołnierz Piérwszy.

Nie walczyć z djabłem!

Inni Żołnierze ( wbiegają krzycząc).

Ratuj się, kto może!

(Wszyscy uciekają).
Talbot (wbiegając z mieczem w ręku).

Stójcie! — Nie słyszą! — Strach pozbył, wędzidła.
Stargany urok czci i posłuszeństwa!
Jak gdyby piekło swe wszystkie straszydła
Rzuciło w pogoń: jeden wir szaleństwa
Ogarnął wszystkich; — mężny i nikczemny
Pierzcha zarówno; — z nizkąd do oręża
Garstki nie zebrać; — głos wodzów daremny.
Wróg bez oporu pali i zwycięża! —
Jaż tylko jeden pomiędzy wszystkimi
Zdrowe mam zmysły? Mnież jednego pali
Wstyd za ich wszystkich? — Uciekać przed tymi,
Cośmy w dwudziestu bitwach pokonali!...
I któż jest ona? nietknięta żelazem, —
Niezwyciężona! na czyj wzrok Gorgony,
Najśmielsi nasi kamienieją głazem,
A lwią odwagą tchnie Frank ośmielony? —
Kuglarkaż cudów kłamanych obrazem
Wydrze mi z ręku tylu zwycięztw plony?
Moc bohaterów złamie czarownica?…