Strona:Tłómaczenia t. III i IV (Odyniec).djvu/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„I ztąd dzień lubię, a nocą się brzydzę:
„Że noc nas dzieli, a we dnie cię widzę. —
„I gdybym mogła na przyszłość wybierać,
„Z tobą chcę tylko i żyć i umierać;
„Ciebie pocieszać, doglądać, piastować,
„Bawić, usypiać, uściskać, całować…
„Tak, tak! jak teraz — jak teraz!… — Już dosyć!
„Dosyć, Selimie! — w twych ustach żar tleje! —
„Nie, nie! nie mogę! — ach! przestań mię prosić!
„Ja sama nie wiém co się ze mną dzieje!… —
„Obym tak zawsze być mogła przy tobie:
„Strzedz twego zdrowia, doglądać w chorobie,
„Rządzić twym domem — nie trwoniąc ci mienia,
„Lub dzielić nędzę — bez łez, bez cierpienia:
„I wszystko czynić i pełnić z pośpiechem,
„I wszystko cierpiéć i znosić z uśmiechem!… —
„Jednéj ci tylko nie oddam posługi:
„Oczy twe kiedyś niech zamknie ktoś drugi!… —
„Bo wiém że umrę, mając to oglądać. —
„Mogęż co więcéj — ja zrobić — ty żądać?… —

„Lecz, mój Selimie! powiédz mi, dla czego
„Ty się tak ojca obawiasz naszego,
„Aby się naszych uczuć nie dowiedział? —
„Ja milczeć będę — boś ty mnie powiedział;
„Lecz czemużbyśmy ojcu nie ufali? —
„I to mi także powtórz zrozumialéj,
„Coś wprzód namienił o sobie — o broni —
„O przyjaciołach. — Kto są? gdzie są oni? —