Strona:Tłómaczenia t. III i IV (Odyniec).djvu/118

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Ja synem jego?… — Lecz ukój twą trwogę! —
„Przez ciebie jestem nim — albo być mogę. —
„Tymczasem, pomnij! by przysięgi naszéj
„Niebaczne słowa nie zdradziły Baszy! —
„Znam ja nędznika, co u Giaffira
„Ręki się twojéj i wiana napiéra;
„Podlejszéj duszy, i skarbów niezmiernych,
„Gorzéj zebranych, nie ma kraj niewiernych.
„Chciwszy od Greka, trwożliwszy od Żyda!
„Gorszego nadeń Egrippo nie wyda[1]!… —
„Lecz dosyć o tém! — Okiem ni językiem
„Pomnij, tajemnic nie zdradzić przed nikim!
„Na resztę środek znajdziemy w potrzebie. —
Osmana Beja, ja biorę na siebie! —
„Słuchaj, Zulejko! — raz piérwszy wyznaję —
„Słuchaj! — nie jestem, czém się być wydaję.
„Tyś mi do szczęścia otworzyła drogę —
„Mam broń, przyjaciół — zawady znieść mogę!“ —

XIII.

— „Co? ty nie jesteś czém się być wydajesz? —
„Dziwne mi dzisiaj zagadki zadajesz! —
„O! mój Selimie! zkąd ci ta odmiana? —
„Byłeś tak dobry, tak wesół dziś z rana! —
„Czém cię tak mogły wzruszyć moje słowa? —
„Że ja cię kocham — czyż to ci rzecz nowa? —
„Kocham! jak kochać nie można goręcéj,
„Zawsze jednako — bo nie umiem więcéj! —
„Innego szczęścia nie wystawiam sobie,
„Jak by cię widzieć, słyszeć, być przy tobie —

  1. Egrippo; tak Turcy nazywają Negrepont. Podług krajowego przysłowia, Turcy z Egrippo, Żydzi z Saloniki, a Grecy z Aten, są najgorszymi, każdy ze swego plemienia.