Strona:Szymon Tokarzewski - Na Sybirze.djvu/80

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Po za żywopłotami ogródków, raz po raz migały szafirowe, jedwabne, bogato haftowane „kurmy”[1] skośnookich piękności, gdy jednocześnie mężowie, czy też ojcowie ich, przechadzali się po uliczkach, wyłożonych drobnemi kamiennemi płytkami.
Ubrani w długie jedwabne chałaty, w kapelusze czarne, żółtemi wstążkami pod brodą związane, albo też w lekkie, zupełnie płaskie kapelusiki z ryżowej słomki uplecione misternie, z długimi, na plecy spadającymi warkoczami, obuci w żółte, albo w czerwone pantofle, z zakrzywionemi do góry nosami, kosoocy mężowie do jakiegoś celu dążyli poważni, milczący, jakgdyby w poważnej zadumie pogrążeni.
Po rzece, niby śmigłe jaskółki, uwijały się „dżonki”[2] dostarczające ładunki towarów do żaglowych statków, które pływaly po Jeniseju.
Środek ulicy zatłaczały objuczone osiołki, „arby“[3], które ciągneli „dżonetiksze”[4], dowożący do Minusińska towary, w sklepach i w kramach chińskich nabyte.

W tym tłoku, od czasu do czasu, lawirujący zręcznie przemykał się palankin jakiegoś chińskiego krezusa, lub wykwintnej damy Chinki.

  1. Kurma — suknia kobieca.
  2. Dżonki — łódki chińskie.
  3. Arby — dwukołowe wózki, używane na Wschodzie.
  4. Dżonerkiksze — ludzie, którzy przy arbach zastępują konie i zwierzęta pociągowe.