Strona:Szymon Tokarzewski - Na Sybirze.djvu/57

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mipiłatyńsku rządził i rezydował chan. Czasy to były niedalekie, bo dopiero przed dwudziestu ośmiu laty, czyli w r. 1818, rząd rosyjski zniósł chanat, a semipałatyńską obłast z jej, stolicą, oddał pod zarząd i władzę gubernatora Zachodniej Syberyi.
Wróciwszy z oglądzin miasta, w domu Józefa Hirszfelda zastaliśmy już oczekujące na nas liczne towarzystwo.
Był tu urzędnik intendentury Orliński, katorżnik z r.1825; był żołnierz Jan Maj, wzięty do wojska z warszawskiej Akademii duchownej, był żołnierz Rokicki i Zielinski osiedleniec, urzędnik komory celnej.
Był Rosyanin, kapitan Tarasów, który swoją tą wojskową karyerę rozpoczął w Królestwie, skąd uniósł jak najmilejsze wspomnienia.
Było jeszcze kliku Rosyan bardzo przychylnyrh Polakom i było jeszcze wielu rodaków osiedleńców. których nazwiska, z biegiem długich łat, niestety! uleciały mi z pamięci.
Całe towarzystwo było usposobione wybornie.
Nam trzem na każdym kroku dawano uczuć i poznać, że jesteśmy pierwszemi osobami w tem zebraniu, najmilszymi gośćmi — towarzyszami pożądanymi.
W tej atmosferze uprzejmości, serdeczności iście braterskiej — w tej atmosferze, od której, od czasu więzień i pochodów odwykliśmy, ła-