Strona:Szymon Tokarzewski - Na Sybirze.djvu/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Skoro po mieście gruchnęła wieść, że w partyi są też i Polacy, zaraz nazajutrz po naszem przybyciu, pojawili się w twierdzy kochani ziomkowie, z powitaniem i odwiedzinami.
Z rodaków, Józef Hirszfeld, ex-żołnierz, ówczesny pełnomocnik i zarządzający interesami bogacza, kupca Popowa, zajmował w Sernipałatyńsku stanowisko bardzo, a nawet można powiedzieć, wyjątkowo wybitne.
Dzięki przymiotom swego umysłu i charakteru cieszył się zupełnem zaufaniem swego mocodawcy i szacunkiem ogólnym.
Pozatem znanemi sobie sposobami umiał pozyskać względy władz, z któremi z racyi różnorodnych interesów kupca Popowa musiał mieć stosunki i być z niemi w ciągłem i nieustannem zetknięciu.
To też bez wszelkich trudności od dowódcy batalionu Bielikowa, Józef Hirszfeld uzyskał pozwolenie, abyśmy: profesor Żochowski, Józik Bogusławski i ja, cały jeden dzień przepędzili w jego domu i z nim zwiedzili miasto.
Semipałatyńsk nad Irtyszem i Semipałatynką, w r. 1849 miał wygląd miastom Wschodu właściwy.
Te oryentalne cechy nadawało mu dziewięć meczetów, szkoły muzułmańskie, liczne karawanseraje, ludność przeważnie z Kirgizów-Kajsaków złożona, ludność, Rosyanom niechętna, z żalem wspominająca owe czasy, kiedy w Se-