Strona:Stefan Napierski - Poemat.djvu/37

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Tam, pod murem gorącym usypiają maki,
Dziewczyny histeryczne biegną z pól z rękami we włosach.

A przez żałobne niebiosa
Z chińskiej czarnej laki
Bez szmeru przelatują dziwotworne ptaki
(Jak płótno darte nożycami): — z ukosa.

W godziny słońcem ślepiące śpiące na wieży,
Wiszące, jak zawiędłe strączki,
Aż w drobne serca wasze godzina zatłucze, uderzy,
Podrywacie się lotem gorączki.

Już szybuje nad głową groza cichoskrzydła,
Skrzydła się jak drobne rączki siepią,
I zawirują straszydła, jak śmigła,
I we włosy bolesne się wczepią.