Strona:Stefan Napierski - Poemat.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Z pomiędzy malowanych koników krążących karuzel,
Z pod namiotów, rozdartych fałszywym kirysem,
Wystrzela wrzask, jak sto tysięcy krzyków:
Gdzie jest Reżyser?

Jakby echo, odbite przez dzieciństwa sny,
Jak dawną czarną zmorą straszący kominiarz,
Na szczycie stromej wieży, nad tłum pstry i zły,
Wznosi się straszny Pan Bóg, Wielki Kataryniarz.

Imię „Allaha“ szepcące ludy,
Szepcą daremnie.
Nie ogarną go koła podniebne, ani księżyce ciemne.
Cudu
Sięgną
Pchły!!