Strona:Stefan Napierski - Poemat.djvu/33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Na uboczu, w cieniu, gdzie ich nikt nie zoczy,
Ciągnące złote wózki, pijące smak krwi,
Mieszkanki brudnej pościeli, ludzi i psów,
Skoczą
Z cuchnących snów
W niebieskie dni.

Tęsknoto Luna-Parku, o nostalgjo czarów,
Automatów sekrecie zły, które nas nużą:
Oto maleńkie, czarne i Olbrzymie Pchły
Skaczą w niebo, nakryte wiekuistą burzą.