Strona:Stefan Napierski - Obrazy z podróży.djvu/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ujrzysz, wargi wilgotne i ramiona smagłe
Rozchylisz, abstrakcyjne, gnane wiatrem żagle,
Sunące nad czeluścią żałobnej ulicy,
Skąd bije odór tłuszczu i zamorska febra.
Tytoń ciemny i kawę wonną w tej stolicy
Sprzedają, lecz okręty rdzewieją w przystani, —
Tułam się, jak Spinoza, powracam z otchłani,
By w oczach martwiejących ujrzeć trójkąt nagle.



SKRYTY SENS PEJZAŻU

Woły w jarzmie pod kabłąkiem
niebios ciągną worki, z białym pyłem drogi mieszając mąkę;
nie słuchając terkocącego motoru samochodu,
silniejszego od serca, pochyl się, wybladły,
ramionami nad mrocznem jeziorem; pełnemu czułostkowości
gąszcz rozchyla magja ciemno-zielona,
a pojedyńcza kropla rosy nad leśną mogiłą oświetla wiele
lśniących słów..