Strona:Stefan Napierski-Chmura na czole.djvu/22

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


PRZEDWIOŚNIE

Oszukującym siebie, by ziemię oszukać,
wciąż zda się, że z nas ludzkie przemawiają głosy,
a to czerw, co nas pożarł, nie przestaje pukać;

przebija się przez wapno pod chmurne niebiosy,
na wietrze przedwiosennym wciąż wyżej zawodzi,
i dyszkantem przedrzeźnia, aby kosić kłosy;

gdy ja puste rozcieram, przedwczesny jak złodziej.