Strona:Stefan Grabiński - Salamandra.djvu/110

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


stronia może łatwiej ulegają podobnym anomaljom niż zwykłe, „porządne“ przeciętniaki.
— Dlaczego?
— Bo częściej przechodzą po nich burze namiętności, które, wstrząsając potężnie ich ustrojem, wywołują w następstwie anormalne stany.
— A zatem, według ciebie Jastroń zapadł w sen pod wpływem silnego wstrząsu nerwowego?
— Jeśli nie wstrząsu, który może tu jest wyrażeniem za silnem, to w każdym razie pod wpływem chwilowego napięcia nerwowego.
— Co? Ten „szczur,“ ten rzezimieszek?
— Kto wie, czy w tym człowieku nie drzemią gorsze, stokroć mocniejsze namiętności? Kto nam zaręczy, czy na parę godzin przed zaśnięciem nie nosił się z zamiarem popełnienia zbrodni?
— Słyszałem coś o tem. Zaobserwowano podobno, że zbrodniarze po dokonaniu czynu zapadają nieraz w głęboki sen, trwający bez przerwy kilkanaście godzin. Przyczyna leży zdaje się w wyczerpaniu nerwowem.
— To samo może mieć miejsce i przed spełnieniem zbrodni; decyzja, ów skok na ślepo w otchłań złoczynu też musi wyczerpywać ogromnie. Organizm wysilony walką, która go poprzedza, szuka pokrzepienia w śnie — szuka tem skwapliwiej, że stoi u progu ponurych ziszczeń i potrzebuje sił...
— I zapada w sen...
— Który ze zwykłego może w podobnych okolicznościach zamienić się na stan letargiczny, podobny do transu.
— Czy grozi mu wskutek tego jakie niebezpieczeństwo?