Strona:Stefan Grabiński - Niesamowita opowieść.djvu/138

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

przeglądały skrzepłe plamy krwi. Nieszczęśliwa zdawała się spać: przymknięte oczy, twarz cicha, bez rysy bolu nadawały jej wygląd pogrążonej w głębokim spoczynku. Lecz serce przeszyte stalą nie biło: w łożu był trup.
„Zawiadomiony telefonicznie przez odchodzącą niemal od zmysłów matkę, urząd policyjny wysłał na miejsce zbrodni komisarza i rzeczoznawców. Jak wykazała ekspertyza lekarska, zginęła p. Walerja wskutek niezwykle celnego ciosu zadanego sztyletem długości 1½ dm. w prawą komorę sercową. Udar był silny — puginał zanurzył się po rękojeść. Najprawdopodobniej śmierć nastąpiła momentalnie, bez przebudzenia się ofiary. Świadczą o tem zamknięte oczy i pogodny wyraz twarzy.
„Rzeczoznawcy utrzymują, ze zamachu dokonano już po północy, między godziną drugą a trzecią nad ranem.
„Z kolei przystąpiła policja do poszukiwań za zbrodniarzem. Tu odrazu napotkano na niezwykłe trudności. Przedewszystkiem wysunęła się na plan pierwszy kwestia motywów. Rabunek, chęć zysku są stanowczo wykluczone; w sypialni jak i w całym zamku wszystko znaleziono nietkniętem. Więc chyba zemsta lub zazdrość. Tu wyłoniło się pytanie: czy sprawcą zbrodni jest kobieta, czy mężczyzna? Pytanie, na które dotąd nikt nie zdołał dać stanowczej odpowiedzi. Zmarła była kobietą niezwykłej urody; musiała mieć bez wątpienia