Strona:Stefan Grabiński - Namiętność.djvu/49

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wodach kanałów i kanalików. Lokatorowie, kupcy, dozorcy domówi i przekupnie, zwłaszcza kobiety i dzieci, wylegli z dusznych, nasiąkniętych skwarem mieszkań i obsiedli bramy i wejścia — punkty obserwacyjne nocnego ruchu i ogniska — kuźnie małomiasteczkowych plotek. Bo Wenecja — ta śliczna, przez świat kulturalny podziwiana Wenecja ze swojemi pałacami, muzeami i galerjami jest mimo wszystko prowincją. I w tem może jej szczególny urok. Właśnie w tem jedynem zestrojeniu wysokiej kultury wieków z prostotą i bezpretensjonalnością małego miasta. Dlatego cudzoziemiec czuje się w Wenecji lepiej niż n. p. we Florencji lub Rzymie, gdzie przygniatają go chwilami monumentalność i kulturalna „oficjalność“ środowiska. I ja ukochałem głęboko perłę Adrjatyku właśnie za jej „desinwolturę“. Mimo swą nieporównaną piękność Wenecja pozwalała mi czuć się sobą i nie zmuszała do sztucznej i męczącej odświętności.
Dzieląc się wzajemnie uwagami i spostrzeżeniami na temat miasta lagun, minęliśmy linję Ponte Rialto, teatr Malibrán, Scuola dell’ Angelo Custode i we-