Strona:Stefan Grabiński - Namiętność.djvu/47

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wiedzić p. Bellottiego. Spodziewam się, że mi coś powie o mojej przyszłości za pośrednictwem swych „głosów“.
— Ach tak, teraz rozumiem — to też rodzaj wróżby.
— Rozmowa tych dwóch panów przypomniała mi zamiar, który uskutecznię w najbliższych dniach. Pan pójdzie tam ze mną, nieprawdaż?
— Jakto pójdę? Czy Bellotti mieszka tu gdzieś niedaleko?
— Przebywa stale w Wenecji: mieszka przy calle della Rosa. Więc będzie mi Pan towarzyszył?
— Z prawdziwą przyjemnością. Od pewnego czasu widzę, jak rozwija się przedemną wstęga niezwykłych zdarzeń.
— Tak bywa w życiu, że po okresie szarzyzny i codzienności następuje serja zajść wyjątkowych. Mnie n. p. jakiś głos wewnętrzny mówi, że żyję w przededniu decydujących o moim losie wypadków. Kto wie, może zawarcie znajomości z Panem, signor Polacco, jest pierwszem ogniwem w ich łańcuchu.