Strona:Stefan Grabiński - Namiętność.djvu/46

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Też dziwny kaprys przypadku — rzekła donja. — Ten wyjątek z dialogu naszych sąsiadów jest jakby dalszym ciągiem interesującego nas właśnie problemu a równocześnie przypomnieniem dla mnie.
— Cóż ma wspólnego malarz Bellotti z zajmującą nas sprawą? — zapytałem.
— Nie słyszał Pan dotychczas o nim?
— Nie.
— Jest to fenomenalne medjum, które w transie z zawiązanemi oczyma maluje obrazy naśladujące do złudzenia manierę starych włoskich mistrzów. Czytałam o nim niedawno ciekawy artykuł w La Tribuna“.
— Jeszcze nie widzę związku z naszą rozmową.
— Zaraz go Pan ujrzy. Otóż Bellotti podobno pozostaje też w kontakcie z zaświatem i jak sam utrzymuje, słyszy od czasu do czasu głosy zmarłych.
Spojrzałem z odcieniem ironji:
— Pani wierzy w te bajeczki z „duchami“?
— Więc nazwijmy to usymbolizowaniem podświadomej jaźni samego medjum, jeśli Pan woli. W każdym razie po przeczytaniu artykułu w La Tribuna” postanowiłam od-