Strona:Stefan Barszczewski - Czandu.djvu/149

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Zato z jakąż lubością marzył o tym synu Hunnów, który, zawędrowawszy do dalekiej Panonji, założył tam królestwo swoje i stał się Biczem bożym Europy; jakąż dumą rozpierały mu piersi dzieje Isukej bohadura i syna jego, potężnego władcy, chachana[1] Czingisa; pogromcy Kaukazu, Ugedeja; groźnego Batyja, który rozciągnął granice państwa swego niemal po Wisłę; największego w swoim czasie władcy świata, pogromcy Chin, bogdychana Chubilaja (Kublaja); a nawet okrutnego Timura chromego, bo choć to już wyznawca Islamu, to jednak zawszeć syn Mongolji!
Tych władców wojowniczych i dumnych, nie zaś świątobliwych Ałtanów i Atabajów, czciła buntownicza dusza jego i pragnęła im dorównać. A przecież nie on pierwszy był takim lamą buntowniczym, boć dawno już, dawno także lama Tszujuań-szan wypędził z Pekinu bogdychana Togontemura, zasiadł na tronie chińskim i stał się założycielem dynastji Ming.
Aby tylko mieć siłę! A on ją posiada. Większą, niż szamanowie Czingisa lub Batyja, niż mułłowie Timura lub jogowie hinduscy. Skrystalizowała się w nim cała siła duchowa plemienia mongolskiego.

Wszak nie jest wcieleniem od dziecka żadnego poprzedniego świątobliwego lamy; wszak nie wyszukano go śród mrowia dzieci przy modłach i ob-

  1. Chachan — wielki chan.