Strona:Stefan Barszczewski - Czandu.djvu/148

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Przemawiał rzadko, bo rozkazywał myślami, jego zato myśli nikt odczytać nie potrafił. I długo trwało, zanim myśli te ujawnił czynem, bo długo sączył je w tłumy, nasiąkające niemi bezwiednie i nie przeczuwające, skąd pochodzi to dziwne ocknienie się i powrót energji wojowniczej w rasie mongolskiej?
A były to myśli złe, choć potężne.
Uznany za chubilchana przez świat lamaicki, nie czuł jednak w głębi serca wdzięczności dla czczonych przez Mongolję świątobliwych chanów Ałtana i Atabaja. Bo jakżeż mógł być wdzięczny tym krzewicielom lamaizmu w Mongolji południowej i północnej on, w którego krwi odżyły w sposób tajemniczy atawistyczne cechy Mongołów: wojowniczość, dzikość i żądza zwycięstw, skoro wiedział, że buddyzm właśnie cechy te poskromił i złagodził do niepoznania obyczaje plemienia mongolskiego?

    nikliwość Buddy były zbyt doskonałe, aby mogły być dziełem jednego życia i rozwinąć się w ciągu niego. Na końcu każdego istnienia Karma (prawo przyczynowości, los, t. j. czyny i działalność, nagromadzone podczas poprzednich istnień) przekazana jest nowej osobistości, będącej tą samą indywidualnością, wytworem, produktem tej samej Karmy. Wcielenie to, o ile sięga doskonałości, zwą bodisatem.
    Stan Bodi — według prof. Pozdniejewa — wyobrażają sobie buddyści, jako byt, który wyzwolił się ze związku z materją i stawianemi przez nią przeszkodami, byt zupełnie czysty, nieruchomy, „jak płomień lampy, płonącej śród ciszy powietrza“.