Strona:Stanisław Przybyszewski - Polska i święta wojna.djvu/74

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    ruszyło w »świętą« wojnę, by w ścisłym związku z narodem niemieckim walczyć przeciwko wspólnemu wrogowi.
    Nigdy jeszcze żaden naród ofiarniej i wierniej nie spełnił Chrystusowego przykazania: »Oddaj Bogu, co jest Boga, Cezarowi, co Cezara!« jak właśnie Polska w obecnej wojnie.
    Całą do walki zdolną ludność, przeszło milion ludzi — oddała Cezarowi, wszystko jeszcze, co pozostało, stawiło się do służby w świętej sprawie, oddało się najwyższemu Bóstwu Polski, niepodległościowej i wolnościowej idei, w kornej ofierze.
    Nie było żadnych wahań, ani rozważań dla tych zastępów ochotniczych: tylko przy boku tego narodu, którego sprawę uznała za sprawiedliwą i świętą, mogła własną świętą sprawę wywalczać.
    Czyż naród niemiecki nie zastanowił się nad tem, że właśnie ta Polska, która swym świętym tradycyom pozostała wierna — a to jest właśnie ta »ecclesia militans«, która przy etycznem wartościowaniu jakiegośkolwiek narodu jedynie wchodzi w rachubę, przerzuciła się właśnie na stronę niemieckiego narodu i teraz ramię przy ramieniu w ścisłem, rycerskiem zbrataniu przeciwko »oswobodzicielce« Rosyi walczy?
    Niemcy powinni wreszcie zrozumieć, że utworzenie legionów — niezależnie, powtarzam raz jeszcze, od poboru żołnierza polskiego przy ogólnej mobilizacyi — przedstawia najwyższą wartość moralną pol-