Strona:Stanisław Przybyszewski - Polska i święta wojna.djvu/73

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    narodu, którego kraj dawno już z karty Europy skreślono jako chwalebne świadectwo niespożytej jego mocy i bezwzględne uznanie konieczności jego odrębnego bytu: o tem jednem tylko zapomniano, lub też umyślnie nie chciano zwrócić uwagi, że wolanie do narodu, przez półtora wieku w nieludzki sposób ciemiężonego, narodu, któremu się niszczyło wszystkie możliwości rozwoju takie wołanie: »Teraz powstań!« wydaje się raczej cynicznem szyderstwem, jakiem Chrystsa na krzyżu opluwano:
    »Jeżeli jesteś Bogiem, to znijdż z krzyża!«
    A jednak stal się cud! Na krzyżu rozpięty naród zdołał choć jedno ramię wyzwolić — a ten cudotwórczy Czyn, to utworzenie Legionów.
    Dziwnym ponad wszelką miar, że Niemcy, którzy przecież o wszystkich choćby najdrobniej szych przejawach w tej wojnie doskonale są poinformowani, jednego faktu nie doceniają, albo go w całej jego doniosłości pojąć nie mogą, że Polacy niezależnie od ogólnej mobilizacyi (pół miliona obowiązkowego żołnierza polskiego w Niemczech i również tyle w Austryi) stawili jeszcze swoim własnym kosztem i bezprzykładną ofiarnością jeszcze trzydzieści tysięcy ochotników w formie Legionów: gimnazyaści, począwszy od 16-tego roku życia, przeważna część akademickiej młodzieży, profesorowie, artyści, wogóle wszystko. co tylko Polska z arystokracyi ducha i inteligencyi posiadała, jednem słowem wszystko, co jej »Ver sacrum« stanowiło, wy-