Strona:Stanisław Grochowiak - Wiersze wybrane.djvu/156

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


O tylko chude mają wiatr po nocach
Idący śniegiem jak dzwon obiecany
O rude!
Rude są najczęściej gołe
W lustrach stojące z miską i grzebieniem
Jakby je wszystkie albo fryzjer rodził
Albo i ksiądz

Kobiety!
Nagle — w środku nocy w lament
Za to w południe padające w bety
Miłość jak pożar biorące na piersi
Że dymem pachną
Smołą
I popiołem

O piersi! Białe — pobladłe jak twarze

W krainie pleśni — w ciemnej mej ojczyźnie.
Ręce układam na stole wiekowym
Obok pacierza
Plamy po kapuście
Blizny po świecy co nagle upadła
W pobliżu sęka gdzie co tydzień kładą
Zwykły zarobek lub niezwykłą hańbę
Ciężko odjęte od piersi twych leżą
Ręce poważne
Jak rzecz do jedzenia